,,Armia Hitlera", ,,Naziści"... Widzę, że ciężko napisać, że to było wojsko niemieckie...
Od końca II wojny światowej trwa tendencja do wybielania zbrodni niemieckich. Tak fałszuje się historię.
Druga sprawa, raczej nie wchodzę na fb strony historyczne. Bo tam zawsze to samo, gdy pojawia sie temat Muchołapki w Ludwikowicach to jedni przez drugich wyzywaja się i spinają, bo ci mają dokumenty, ci słyszeli od mitycznego Ślązaka o chłodni (serio, Ślązak to etatowy informator ludzi zwiazanych z pewnym miesiecznikiem) Tak na prawdę, w oficjalnym ścieku medialnym nie ma sensownego i logicznego wytłumaczenia na ten nagły skok technologiczny Niemców. Ideą naukowców niemieckich było motto - przekraczamy nieracjonalne. To już dużo nam mówi. Ludzie, maja wbijane do głów pewne zasady, dzięki którym boją się wyjrzeć dalej niż akademicy. Niestety, gdy masz poglądy kontrowersyjne lub mówisz prawdę, to z miejsca nie istniejesz w świecie pseudo nauki.
Nie ufam dokumentom niemieckim, bo tak na prawdę to ściema utrzymywana dla korzyści. Muchołapka - za dużo manipulacji i hejtu, a to już włącza czerwoną latarnię we łbie. Podobnie, jeśli chodzi o Lubiąż. Za dużo poprawnościowych lojalistów przychylnych tzw. oficjalnej retoryce.
Wnioski można samemu wyciągnąć i nie dawać się wodzić za nos manipulatorom, którzy tak na prawdę dyskredytują wszystkie glosy odbiegajace od ,,obowiazujacej prawdy".
Szlakiem Starej Nowej Historii: To blog wnikający w aspekty wielu spraw. Tematem głównym jest próba rozwikłania wielu tajemnic związanych z Lubiążem, okolicami oraz z Kompleksem " Riese " w Górach Sowich w kontekście Lubiąża. Poruszamy sprawy związane z duchowością, alternatywną historią. ,, Kiedy wyeliminuje się niemożliwe wówczas to, co zostanie, bez względu na to, jak byłoby nieprawdopodobne, musi być prawdą." Sir Artur Conan Doyle
czwartek, 23 stycznia 2020
poniedziałek, 4 listopada 2019
Podziemia w Klasztorze nie zostaną odkopane?...
W każdym razie, tzw. Zakazana Archeologia (nie lubię tego eufemizmu, bo coś o czym wiadomo, nie może być zakazane. Owszem, niestety jest pomijane przez ,,naukę") bardzo rzeczowo i ciekawie opisuje świat podziemny który nazywa się Agharta. Stąd te przykłady użycia technologii wykraczajacej o lata świetlne od naszej współczesnej, a które to przykłady widać w miejscach zamków, starych klasztorów, kościołów, kamieniołomów etc. vide szlak ,,Orlich Gniazd", trójkątne wiercenie - Kraków, giganty - Łużyce. Podczas II wojny światowej w Lubiążu przebywali ludzie z Ahnenerbe i to już daje sporo do myślenia - co tu szukali? Czy klasztor w Lubiażu po dziś dzień jest takim samym miejscem co kaplica Św. Gereona na Wawelu, że jest zamkniety na cztery spusty przed badaczami? Tak aby nie dokopano się czasem do niewygodnej prawdy?...
To nie są teorie spiskowe - raz jeszcze napiszę, a celowe działanie majace ukryć przed ciekawskimi to co można natrafić odkopując podziemia. Czy kiedykolwiek uda się poczynić taką eksplorację? Patrzac na to jak restrykcyjne mamy prawo odnośnie poszukiwań zabytków, możemy jasno sobie odpowiedzieć, że majac na terenie Polski ślady pozostałości po zaawansowanej technologii, nic nie jest dziełem przypadku...
W materiale filmowym ukazane są widoczne przykłady użycia zaawansowanej technologii, sporo wykraczającej ponad naszą współczesną...
środa, 23 października 2019
Tropem Ahnenerbe
Tropem SS Ahnenerbe.
Z racji tego, że interesuje mnie od wielu lat temat działalności organizacji Ahnenerbe w kontekście badań nad historią prawdziwą, oraz nad miejscami ważnymi z pkt. widzenia tego nagłego skoku technologicznego podczas kilku lat II wojny światowej, nie sposób przejść obojętnie wobec tego co ta organizacja szukała w Polsce. Jak wiemy, oficjalnych informacji odnośnie Ahnenerbe nie ma za duźo lub są bagatelizowane opisami przedmiotu badań czy dojścia do wiedzy. Interesuje mnie też kontekst Lubiąża - pojawia się informacja o kilku ważnych z Ahnenerbe w Klasztorze. Co tam szukali? Co robili? Wiecej pytań niż odpowiedzi, jednak nie odpuszczam.
Tymczasem:
Chcialbym Wam przedstawić artykuł Pani Beaty Zalot który ukazał się w Tygodniku Podhalańskim w 2009 roku.
,, Tajemnica nazistowskich badań na Podhalu. Naziści podczas okupacji przeprowadzali badania rasowe nad mieszkańcami Podhala. Tylko w Szaflarach żyje jeszcze ok. 50 górali, którzy zostali im poddani. Spotkanie z nimi odbyło się w ubiegłym tygodniu. W Szaflarach zostało przebadanych podczas okupacji ponad 1000 osób. W ekipie przeprowadzającej badania byli najprawdopodobniej lekarze, antropolodzy, tłumacz. – Badania były wykonywane na plebanii. Trwały około miesiąca. Były obowiązkowe. Każdy musiał rozebrać się do naga, był obfotografowany ze wszystkich stron – opowiada dr Stanisława Trebunia-Staszel z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ, która stara się dotrzeć do Podhalan, którzy zostali poddani takim badaniom. W tym celu odbyło się w ubiegłym tygodniu spotkanie w urzędzie gminy. Przyszło na nie ok. 300 szaflarzan urodzonych w latach 1914-1930. Jak się okazało, 20 z przybyłych osób uczestniczyło w takich badaniach w czasie wojny, w sumie w samych Szaflarach żyje jeszcze ok. 50 osób pamiętających tamte zdarzenia. Do każdej z nich osób dr Stanisława Trebunia-Staszel zamierza dotrzeć jak najszybciej. – Nie wiemy jeszcze, czemu miały służyć te badania, przypuszczamy, że miały związek z antropologią nazistowską. Jesteśmy na początku rozwiązywania tej zagadki. Moim zadaniem będzie dowiedzieć się podczas wywiadów w terenie – jak dokładnie wyglądały te badania, jakie towarzyszyły im emocje. Z dotychczasowych rozmów wiem, że ludzie byli nimi zażenowani. Bali się, szczególnie o dzieci, najmłodsi badani szaflarzanie mieli wówczas 2 lata. Łączyli je też z akcją Góralenvolk, choć najprawdopodobniej nie miały z nią nic wspólnego – opowiada dr Staszel. Najszerzej badania nazistowskie wykonywane były w Szaflarach, ale miały miejsce także w Witowie (tam wśród mieszkańców powyżej 18 roku życia), pojedyncze przypadki odnotowano także w Zakopanem, Bukowinie Tatrzańskiej i Poroninie. W Witowie żyją jeszcze 3 osoby, które w nich uczestniczyły. Skąd nagle zainteresowania tymi badaniami? Na unikatowe nazistowskie archiwa, w których były też ślady badań przeprowadzanych na Podhalu, trafiła kilka lat temu przez przypadek w Waszyngtonie amerykańska antropolog dr Gretchen E. Schafft. W ubiegłym roku, po żmudnych negocjacjach i staraniach strony polskiej, trwających od 2003 roku, materiały te wróciły do Polski i stały się własnością Uniwersytetu Jagiellońskiego. Badania, o których mowa, są plonem Instytutu Niemieckiej Pracy Wschodniej (IDO), powstałym w 1940 roku w Krakowie, po zamknięciu UJ. Decyzje o jego utworzeniu podjął sam Hans Frank, szef Generalnego Gubernatorstwa. IDO posiadał 11 sekcji, w tym rasową i ludoznawczą, która podjęła między innymi ekspedycję badawczą na Podhalu. W 1944 roku, gdy klęska wojsk niemieckich była już przesądzona, zbiory IDO zostały ukryte w 2 bawarskich zamkach – Zandt i Miltach, część, która pozostała w Polsce, weszła w skład kilku polskich instytucji archiwalnych. Gdy armia amerykańska zajęła Bawarię, zbiory IDO przetransportowano do USA. Część z nich wróciła potem do Niemiec, część przez 50 lat znajdowała się między innymi w Smithsonian Instytution w Waszyngtonie. Tu natrafiła na nie przez przypadek dr Gretchen E. Schafft. W 75 pudłach, które w ubiegłym roku wróciły do Krakowa, są między innymi fotografie, slajdy, negatywy, rysunki, ankiety z danymi osobowymi, antropologicznymi, genealogicznymi, medycznymi, opisy gospodarstw, informacje, czym się badane osoby zajmowały, gdzie wyjeżdżały itp. Obecnie trwają badania nad odzyskanymi materiałami – pracują nad nimi między innymi historycy oraz zespół z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ pod przewodnictwem dr Małgorzaty Maj. Jednocześnie analizowane są publikacje antropologii nazistowskiej, które być może pomogą w rozwikłaniu zagadki. – Za pośrednictwem Tygodnika Podhalańskiego apeluję do Podhalan, a także górali mieszkających w USA, którzy uczestniczyli w tych badaniach, o kontakt w celu przeprowadzenia z nimi wywiadu na ten temat – prosi dr Stanisława Trebunia-Staszel (informacje na ten temat można przysyłać mailowo – tp@tygodnikpodhalański.pl – kontakty przekażemy do Instytutu). " Beata Zalot Źr. Tygodnik Podhalański - 2009-05-31 21:45:56
Z racji tego, że interesuje mnie od wielu lat temat działalności organizacji Ahnenerbe w kontekście badań nad historią prawdziwą, oraz nad miejscami ważnymi z pkt. widzenia tego nagłego skoku technologicznego podczas kilku lat II wojny światowej, nie sposób przejść obojętnie wobec tego co ta organizacja szukała w Polsce. Jak wiemy, oficjalnych informacji odnośnie Ahnenerbe nie ma za duźo lub są bagatelizowane opisami przedmiotu badań czy dojścia do wiedzy. Interesuje mnie też kontekst Lubiąża - pojawia się informacja o kilku ważnych z Ahnenerbe w Klasztorze. Co tam szukali? Co robili? Wiecej pytań niż odpowiedzi, jednak nie odpuszczam.
Tymczasem:
Chcialbym Wam przedstawić artykuł Pani Beaty Zalot który ukazał się w Tygodniku Podhalańskim w 2009 roku.
,, Tajemnica nazistowskich badań na Podhalu. Naziści podczas okupacji przeprowadzali badania rasowe nad mieszkańcami Podhala. Tylko w Szaflarach żyje jeszcze ok. 50 górali, którzy zostali im poddani. Spotkanie z nimi odbyło się w ubiegłym tygodniu. W Szaflarach zostało przebadanych podczas okupacji ponad 1000 osób. W ekipie przeprowadzającej badania byli najprawdopodobniej lekarze, antropolodzy, tłumacz. – Badania były wykonywane na plebanii. Trwały około miesiąca. Były obowiązkowe. Każdy musiał rozebrać się do naga, był obfotografowany ze wszystkich stron – opowiada dr Stanisława Trebunia-Staszel z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ, która stara się dotrzeć do Podhalan, którzy zostali poddani takim badaniom. W tym celu odbyło się w ubiegłym tygodniu spotkanie w urzędzie gminy. Przyszło na nie ok. 300 szaflarzan urodzonych w latach 1914-1930. Jak się okazało, 20 z przybyłych osób uczestniczyło w takich badaniach w czasie wojny, w sumie w samych Szaflarach żyje jeszcze ok. 50 osób pamiętających tamte zdarzenia. Do każdej z nich osób dr Stanisława Trebunia-Staszel zamierza dotrzeć jak najszybciej. – Nie wiemy jeszcze, czemu miały służyć te badania, przypuszczamy, że miały związek z antropologią nazistowską. Jesteśmy na początku rozwiązywania tej zagadki. Moim zadaniem będzie dowiedzieć się podczas wywiadów w terenie – jak dokładnie wyglądały te badania, jakie towarzyszyły im emocje. Z dotychczasowych rozmów wiem, że ludzie byli nimi zażenowani. Bali się, szczególnie o dzieci, najmłodsi badani szaflarzanie mieli wówczas 2 lata. Łączyli je też z akcją Góralenvolk, choć najprawdopodobniej nie miały z nią nic wspólnego – opowiada dr Staszel. Najszerzej badania nazistowskie wykonywane były w Szaflarach, ale miały miejsce także w Witowie (tam wśród mieszkańców powyżej 18 roku życia), pojedyncze przypadki odnotowano także w Zakopanem, Bukowinie Tatrzańskiej i Poroninie. W Witowie żyją jeszcze 3 osoby, które w nich uczestniczyły. Skąd nagle zainteresowania tymi badaniami? Na unikatowe nazistowskie archiwa, w których były też ślady badań przeprowadzanych na Podhalu, trafiła kilka lat temu przez przypadek w Waszyngtonie amerykańska antropolog dr Gretchen E. Schafft. W ubiegłym roku, po żmudnych negocjacjach i staraniach strony polskiej, trwających od 2003 roku, materiały te wróciły do Polski i stały się własnością Uniwersytetu Jagiellońskiego. Badania, o których mowa, są plonem Instytutu Niemieckiej Pracy Wschodniej (IDO), powstałym w 1940 roku w Krakowie, po zamknięciu UJ. Decyzje o jego utworzeniu podjął sam Hans Frank, szef Generalnego Gubernatorstwa. IDO posiadał 11 sekcji, w tym rasową i ludoznawczą, która podjęła między innymi ekspedycję badawczą na Podhalu. W 1944 roku, gdy klęska wojsk niemieckich była już przesądzona, zbiory IDO zostały ukryte w 2 bawarskich zamkach – Zandt i Miltach, część, która pozostała w Polsce, weszła w skład kilku polskich instytucji archiwalnych. Gdy armia amerykańska zajęła Bawarię, zbiory IDO przetransportowano do USA. Część z nich wróciła potem do Niemiec, część przez 50 lat znajdowała się między innymi w Smithsonian Instytution w Waszyngtonie. Tu natrafiła na nie przez przypadek dr Gretchen E. Schafft. W 75 pudłach, które w ubiegłym roku wróciły do Krakowa, są między innymi fotografie, slajdy, negatywy, rysunki, ankiety z danymi osobowymi, antropologicznymi, genealogicznymi, medycznymi, opisy gospodarstw, informacje, czym się badane osoby zajmowały, gdzie wyjeżdżały itp. Obecnie trwają badania nad odzyskanymi materiałami – pracują nad nimi między innymi historycy oraz zespół z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ pod przewodnictwem dr Małgorzaty Maj. Jednocześnie analizowane są publikacje antropologii nazistowskiej, które być może pomogą w rozwikłaniu zagadki. – Za pośrednictwem Tygodnika Podhalańskiego apeluję do Podhalan, a także górali mieszkających w USA, którzy uczestniczyli w tych badaniach, o kontakt w celu przeprowadzenia z nimi wywiadu na ten temat – prosi dr Stanisława Trebunia-Staszel (informacje na ten temat można przysyłać mailowo – tp@tygodnikpodhalański.pl – kontakty przekażemy do Instytutu). " Beata Zalot Źr. Tygodnik Podhalański - 2009-05-31 21:45:56
wtorek, 15 października 2019
Słowaccy SSmani w Lubiążu?...
Słowaccy SSmani w Lubiążu?!... Pojawił się wątek słowackiej grupy SS stacjonującej w Leubus/Lubiąż która to podążała jako uzupełnienie dla Festung Breslau. Caly czas krążą wątki slowackich SSmanów w opowieściach ludzi - świadków, którzy to mówią wprost, że byli SSmani - Niemcy, którzy nie brali udziału w walkach, oraz tzw. Mięso Armatnie czyli Slowacy, którzy zostali zdziesiątkowani pod Piskorzowicami k. Wrocławia. Pojawia się pytanie, dlaczego ów grupa przez kilka dni była w Leubus? ( we wspomnieniach slowackiego żołnierza jest wprost mowa o wielkim pałacu tuż przy Odrze, jednak nie jest opisane co tam czyniono) Znamienite w tym wszystkim jest to, że pierwsza grupa SS, ta która nie brała udziału w walkach frontowych, w Leubus stacjonowała aż do kilku godzin przed wjechaniem Rosjan. Poddała się dopiero w Austrii dla USArmy niemal w pełnym składzie osobowym... Co było tak ważnego? Czy, eskortowali naukowców z Leubus do Austrii aby poddać się amerykanom? (Operacja ,,Paper Clip") Naukowcy pracujący dla Rzeszy w Leubus nie mieszkali w budynkach szpitala psychiatrycznego jak wmawiają niektorzy, a wg. Świadków, wspomnień, zeznań autochtonów, naukowcy mieszkali na kwaterach prywatnych vide Villa Rosa oraz, co ważniejsi mieszkali w wiosce obok Lubiąża - w Glinianach. Powstaje coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Ciagle trwa wojna informacyjna na ujawnianie wielu niewygodnych faktów. Historia jest pisana na nowo przez tzw. grupy interesów. Nie warto podpierać się tylko dokumentami, zwłaszcza niemieckimi, bo one były sukcesywnie fałszowane. Należy słuchać ludzi - świadków tamtych wydarzeń. Co czynimy i wychodzą coraz to nowe, logiczne powiązania wielu spraw, niewygodnych nawet współcześnie...
sobota, 6 lipca 2019
Historia czyli co? Reset 676
Nasze ,,media" niechetnie mówią o tym, a na tym filmie widzimy obchody powstania Bundeswehry. Ceremoniał z pochodniami... Ot ciekawostwa ktora tam funkcjonuje, a u nas szuka się wafelkowego Hitlera... 😎
Ostanio w niezależnych mediach poruszany jest temat resetu co 676 lat. Gdy człek zaczyna na własną rekę badać przeszłość , to odkrywa, że oficjalna historia to tak na prawdę kłamstwo które ma z logiką niewiele wspolnego. Weźmy np. naszą historię. Zaczyna się od Chrzsztu Polski w 966 r. A co, wczesniej nic nie było, a tylko plemiona żyjace w drewnianych osadach? 😎🙂 W historii Europy brakuje 300 lat do roku zerowego czyli do narodzin Chrystusa. Podczas wojny Niemcy zajęli wszystkie miejsca ważne z pkt. widzenia tzw ,,źródeł mocy" czyli slowiańskie osady zalozone na naturalnych pkt. energetycznych. W Lubiażu jest to samo. Klasztor jest zalozony na miejscu bardzo ważnym dla Slowian. Wszyskie wejscia do podziemi są zasypane (co pokazuję na filmach u siebie.) Historia wczesno średniowieczna klasztoru to obecny koścół pw. N. M. P. Archeologowie rozpoznali to miejsce w zikomej części, o czym sami mówią w swoich pracach. My zbieramy wszystko w jedną całość i obraz jaki się wyłania, pozwala jednoznacznie stwierdzić, że proby starania się o eksplorację tych tuneli można sobie przy obecnym podejsciu decydentów, miedzy bajki wsadzić. Tak czy inaczej, walka ciągle trwa, aby prawda ujrzała światlo dzienne.
poniedziałek, 1 lipca 2019
Drugi poziom podziemi w Klasztorze w Lubiążu
,,Słynna" klatka schodowa w Klasztorze.
Na pierwszym zdjęciu widać jedyne zejście na DRUGI poziom piwnic/podziemi klasztornych (zejście zasypane, ale można jeszcze sporo zaobserwować)
Klatka schodowa posiada pozostałości schodów, od poziomu parteru nakryta płytami betonowymi.
piątek, 28 czerwca 2019
Walka na ideologie
Taka mała konkluzja o poranku. Ludzie w swej życiowej ścieżce, nie potrafią dostrzec cierpienia bliźnich. Ich egoizm, egzystencjalizm konsumpcyjny, fałsz codzienności bytu w pogoni za ułudą szczęścia, zabija w nich te dobre uczucia... myśli... życzliwość. Czy widać w tym celowe działanie złego? Swąd szatana czasami pachnie liliami. Czy jest szansa na odnowę i powstanie z kolan sprzed mamony, egoizmów, fałszu, kłamstwa? Może, może ten czas został po cichu zepchnięty w nicość... Owszem, gro ludzi walczy ze zlem. Od nich należy brać przykład. Nie dawać się rozgrywać złemu i czynić uczciwie swoje, bez szkodzenia sobie nawzajem. Czy doczekam tej chwili, gdy wojna ideologiczna wygaśnie? Myślę, że za dużo zostało skrzywdzonych u ludzi tych dobrych chęci bycia kimś, dobrym, uczciwym, żyjącym w zgodzie z sobą. Walka trwa, ale front rozciaga się niestety na szerokie spektrum intymności sacrum... Ku pokrzepieniu - jedni wybierają równą drogę swego życia a inni wolą iść pod górę krętą, wyboistą ścieżką, ale przynajmniej uczciwie.
Powrót czyli nowe informacje o Lubiążu
Czas na powrót 🙂 Ostatnie tygodnie spędzone były na przepychankach z naszą jakże lubianą 😉 Służbą Zdrowia, oraz na szukaniu materiałów źródłowych odnośnie walk na terenie powiatu wołowskiego i ościennych. Interesują mnie wspomnienia żołnierzy i cywilów uczestników jak i naocznych świadków tamtych wydarzeń. Poszedłem za poradą, poznanego osobiście we Wrocławiu, posiadającego niekonwencjonalne metody poszukiwań, kwerend itp. Doktoranta z U.J. Poszukałem w internetowych domach aukcyjnych zlokalizowanych we Francji (dlaczego Francja? 😎 USArmy tam pozostawiło od groma wszystkiego i sprzedawali to za dobra konsumpcyjne 😉 ) Dotarłem do kilku książek, z których jasno wynika że istniała specjalna grupa SS która dosłownie paliła, zrównywała z ziemią etc. Wszystkie miejsca związane z eksperymentami, likwidowała laboratoria, paliła domy w których mieszkali naukowcy. Szlak tej grupy wiódł przez Wołów, Lubiąż... Informacja o wołowskim laboratorium Siemensa które to zostało spalone jest wymieniona. Grupa stacjonowała w Leubus okolo tygodnia - co wtedy robili? ... Wszystko zaczyna powoli układać się w logiczną całość. Pojawiają się nazwiska. Ten temat poruszę w filmie który powstanie jak najszybciej - Dwa Klasztory, dwie historie 🙂 Rozwalimy ten beton tajemnic 😎😊
poniedziałek, 27 maja 2019
Telefunken - Leubus (nowe wnioski)
Dlaczego Lubiaż i drugowojenne tajemnice Klasztoru nomen omen oscylują wokoło jednej z wiodących firm w regionie jaką był Telefunken? Większa część archiwum firmy z okresu II wojny (to co pozostało w Leubus po zajęciu przez Armię Czerwoną) została przejęta przez Rosjan. Ważniejsze dokumenty jednak ,,zabezpieczyli" Niemcy. Ślad prowadzi przez Legnicę do Austrii i... do USA. Niektóre dokumenty wypływają sporadycznie podczas kwerend czynionych w odtajnionych zbiorach przez WikiLeaks (w ubiegłym roku rozgorzała dyskusja na cebuli po ujawnieniu jednego z teleksów z Sch. Wrkst. Dr. Furst. adresowanego do EZp w Berlinie ) Informacje do mnie splynęły czas temu, jednak pokusiłem sie na swoje prywatne śledztwo. Wyniki przedstawiają się obiecująco ale trop urywa się w USA. To tam trafił pokaźny zbiór arcyciekawych acz utajnionych dokumentów z tego prawdziwego przeznaczenia produkcji w Klasztorze podczas II wojny światowej. Publiczne mówienie o tym, że istnieją ważne dokumenty w Niemczech jest nadużyciem i paradoksalnie - rozmywaniem tematu, oraz brakiem rzetelności lub celową dezinformacją. Lubiaż, zwłaszcza to co w nim czyniono, jest jednak na tyle ważne, że prędko nie poznamy całej prawdy. Acz powoli dzięki entuzjastom i niezależnym badaczom tematu ,,nagłego skoku technologicznego" Niemiec, zawdzięczamy coraz więcej - co mnie i wielu cieszy.
piątek, 23 listopada 2018
Upadek demokracji?... Dziennikarze kontra sąd
Tu nie chodzi o to, kto ma rację, a czyja polityka zwycięży... To słowa pewnego Pana w Niemczech, który komentował, w dość niewybrednych słowach, niemiecką poprawność polityczną i zamykanie ust dziennikarzom, wszystkim ludziom którzy mówią jak jest. Od wielu lat mamy politykę robienia chama z człowieka. Bez dwóch zdań, temat reparacji wojennych od Niemiec za napaść na Polskę, za mordowanie dzieci, niewinnych ludzi, za złodziejstwo dzieł sztuki etc. jest niezałatwiony i oczekuje społecznego zadośćuczynienia.
Obserwując i rozmawiając z wieloma moimi znajomymi, którzy są dziennikarzami, mogę potwierdzić - są osoby przyzwoite. Jednak, gros tej społeczności (to bardziej zwaśniona mamoną grupa wzajemnej adoracji) niestety ale ni jak nie ma nic wspólnego z etyką dziennikarską. Teraz ,,pisze" się za umowne dwie stówy, a nie dla kogoś żeby zainteresować czymś lub naświetlić coś, ujawniając jakieś nieprawidłowości, niejako z przyzwoitości.
Zamykane są usta wielu niepoprawnym i niepokornym. W celu?... Ano w celu ukrytych celów.
W Niemczech nie ma wolności słowa jako takiego. Istnieje upadek demokracji - to słowa rodowitego Berlińczyka. My gdy tam jesteśmy, chcemy tylko jednego - aby ludzie przestali wierzyć swoim politykom, i aby zrobili to o czym mówią od dawna - pogonili wszelkie ,,organizacje" które świadomie w kuluarach rozgrywają polityków, tak aby i oni i politycy już nigdy więcej nie sprawowali władzy, a zaczął być słyszalny głos człowieka, tego człowieka mieszkańca tej ziemi.
Nasz głos może nic nie znaczy, jednak połączony wespół z innymi głosami, może bardzo dużo.
Polska jest jeszcze słaba, ale ma szansę żeby podnieść się z kolan i domagać sprawiedliwości. W przyszłym roku wybory do parlamentu UE. Wiecie na kogo głosować... Na pewno nie na tych co chcą aby zamykano usta ludziom którzy mówią prawdę.
Pamiętajcie o tym.
Obserwując i rozmawiając z wieloma moimi znajomymi, którzy są dziennikarzami, mogę potwierdzić - są osoby przyzwoite. Jednak, gros tej społeczności (to bardziej zwaśniona mamoną grupa wzajemnej adoracji) niestety ale ni jak nie ma nic wspólnego z etyką dziennikarską. Teraz ,,pisze" się za umowne dwie stówy, a nie dla kogoś żeby zainteresować czymś lub naświetlić coś, ujawniając jakieś nieprawidłowości, niejako z przyzwoitości.
Zamykane są usta wielu niepoprawnym i niepokornym. W celu?... Ano w celu ukrytych celów.
W Niemczech nie ma wolności słowa jako takiego. Istnieje upadek demokracji - to słowa rodowitego Berlińczyka. My gdy tam jesteśmy, chcemy tylko jednego - aby ludzie przestali wierzyć swoim politykom, i aby zrobili to o czym mówią od dawna - pogonili wszelkie ,,organizacje" które świadomie w kuluarach rozgrywają polityków, tak aby i oni i politycy już nigdy więcej nie sprawowali władzy, a zaczął być słyszalny głos człowieka, tego człowieka mieszkańca tej ziemi.
Nasz głos może nic nie znaczy, jednak połączony wespół z innymi głosami, może bardzo dużo.
Polska jest jeszcze słaba, ale ma szansę żeby podnieść się z kolan i domagać sprawiedliwości. W przyszłym roku wybory do parlamentu UE. Wiecie na kogo głosować... Na pewno nie na tych co chcą aby zamykano usta ludziom którzy mówią prawdę.
Pamiętajcie o tym.
wtorek, 30 października 2018
Super Żołnierze
Kiedyś już o tym wspominałem, ale warto przypomnieć
:)
Projekt Super Żołnierz czyli Niemiecko Rosyjski tajny program badawczy nad stworzeniem idealnego wojownika z człowieka który swymi zdolnościami psycho fizycznymi przewyższa wszystko co nam znane na ziemi...
Enigmatycznie prawda?
:)
Sporo ludzi z tzw. świata ,,explore" oraz badaczy z głównego nurtu, wyśmiewa tej program bo... bo nie ma namacalnych dowodów jak to oni mówią.
Mnie fascynuje ten NAGŁY skok technologiczny jaki Niemcy wykonali od 1939 roku do 1945 - popatrzcie, gdy atakowali Polskę to na koniach wjeżdżali, na sprzęcie który jakościowo był nawet o klasę niższy od naszego, ich siła to ilość wojska i dobre dowodzenie. Pod koniec wojny, operacja ,,PaperClip" zaowocowała tak przełomowym pozyskaniem od Niemców technologii, że po dziś dzień NICZEGO się już nie szuka a rozwija niemiecką myśl techniczną (a może Niemcy niczego nie wynaleźli a tylko odtworzyli?...)
Projekt Super Żołnierz czyli Niemiecko Rosyjski tajny program badawczy nad stworzeniem idealnego wojownika z człowieka który swymi zdolnościami psycho fizycznymi przewyższa wszystko co nam znane na ziemi...
Enigmatycznie prawda?
Sporo ludzi z tzw. świata ,,explore" oraz badaczy z głównego nurtu, wyśmiewa tej program bo... bo nie ma namacalnych dowodów jak to oni mówią.
Mnie fascynuje ten NAGŁY skok technologiczny jaki Niemcy wykonali od 1939 roku do 1945 - popatrzcie, gdy atakowali Polskę to na koniach wjeżdżali, na sprzęcie który jakościowo był nawet o klasę niższy od naszego, ich siła to ilość wojska i dobre dowodzenie. Pod koniec wojny, operacja ,,PaperClip" zaowocowała tak przełomowym pozyskaniem od Niemców technologii, że po dziś dzień NICZEGO się już nie szuka a rozwija niemiecką myśl techniczną (a może Niemcy niczego nie wynaleźli a tylko odtworzyli?...)
Projekt Super Żołnierz i laboratoria badawcze w Klasztorze w Lubiążu na potrzeby ośrodka w Ludwikowicach - do takiej prawdy doszliśmy, która dziwnym trafem nie jest eksponowana w mediach. Wcale Was nie straszę, czy nie szokuję - gdy zagłębiamy się w początki technologii niemieckiej, to zawsze pojawiają się mroczne ezoteryczno okultystyczne ślady. Zawsze!! Sporo ludzi wierzy w Boga, a ma problem z zaakceptowaniem manifestacji wielu energii. Masoneria ostatnim laty wprost przeprowadza atak na Chrześcijaństwo, nawet Protestantom dostało się ostatnio rykoszetem (morderstwa w RPA gdzie katolicy i ewangelicy stanowią równoważnię chrześcijaństwa) To co widzimy w mediach jest tylko propagandą szytą na miarę trzymania nas w niewoli duchowej. Jest coraz gorzej... Nie napawa to optymizmem, dlatego takie grupy jak nasza są też wyznacznikiem wolności i swobód w ramach dekalogu, bez stawiania sobie ram poprawnościowych.
Czy będzie dobrze?
Będzie dobrze, jak my wszyscy zaczniemy ukazywać prawdę, dopytywać się o wiele rzeczy które są przemilczane, oraz zastanawiać dlaczego tak a nie inaczej się dzieje na tym padole.
Czy będzie dobrze?
Będzie dobrze, jak my wszyscy zaczniemy ukazywać prawdę, dopytywać się o wiele rzeczy które są przemilczane, oraz zastanawiać dlaczego tak a nie inaczej się dzieje na tym padole.
Tymczasem polecam:
niedziela, 14 października 2018
Kampanie społeczne - Alkohol
Mój tekst z Facebooka. Uważam, że warto pomagać ludziom sponiewieranym przez los.
Ciąg dalszy pokazania, że alkohol jest seksistowski czyli: ostatnio słychać było "wycie" feministek bo nie podoba się pewna kampania #10Powodów, a prawda jest zupełnie gdzie indziej...
Znam bardzo dobrze problem alkoholizmu, Wiem, że NIGDY nie jest tak samo. Wiem, że bardzo trudno jest pomóc takiej osobie, gdy sama tego nie chce. Zawsze podkreślam - alkoholizm to choroba ludzi wrażliwych...Sponiewieranych przez seksistowski alkohol, tak ,,uwielbiany" na wielu spotkaniach z ludźmi jak i w samotności ze sobą... Zamknięty krąg, jaki wytwarza się wokół osoby pijącej, przeraża swoją dosadnością i samotnością oraz... bezradnością, jak i pogodzeniem się z losem. Picie kobiet i picie mężczyzn to dwa różne sposoby sponiewierania się na tym świecie. Kobieta pije inaczej, bardziej z bezsilności, z nieradzeniem sobie z losem, z bycia w depresji... Facet pije, bo: ... (tutaj wstaw sobie dowolny powód - zawsze trafisz w punkt)
Nie ma takiego czegoś jak równouprawnienie w piciu, w grzaniu gorzały, w chlaniu wina, w cedzeniu cydrów i sączeniu piwska... Taki stan trwa, i trwa... Jeżeli poniewiera silną osobowość, to nastąpi ten moment przesytu (sic!) upodlenia i taka osoba pójdzie drogą ku trzeźwości. Jeżeli, osoba jest słaba psychicznie to... przeważnie umiera przedwcześnie i pies z kulawą nogą nawet się nie zainteresuje. Fajnie jest mieć cel w życiu... Na trzeźwo pomaga w dojściu do ładu. Daje radość oraz pozwala brnąć przez ten plastikowy świat... Moja walka trwała długo. Byłem sam, sam zmagałem się z dnem. Sam też wyciągnąłem się z tego dna... Nie miałem już wtedy nikogo... Nie wstydzę się tego. Uważam, że warto było. Pewnych grzechów nie wybaczę sobie, mogę tylko Boga prosić o przebaczenie... Pomagam, wbrew wszystkiemu, ludziom z problemami uzależnień. Uważam, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Warto pierwszemu wyciągać dłoń pomocy. A co jeżeli ten ktoś odrzuci pomoc? Kiedyś wróci, jak zdąży przed śmiercią, i poprosi o pokazanie sensu życia. Tyczy się to też sensu życia w rodzinie
Ciąg dalszy pokazania, że alkohol jest seksistowski czyli: ostatnio słychać było "wycie" feministek bo nie podoba się pewna kampania #10Powodów, a prawda jest zupełnie gdzie indziej...
Znam bardzo dobrze problem alkoholizmu, Wiem, że NIGDY nie jest tak samo. Wiem, że bardzo trudno jest pomóc takiej osobie, gdy sama tego nie chce. Zawsze podkreślam - alkoholizm to choroba ludzi wrażliwych...Sponiewieranych przez seksistowski alkohol, tak ,,uwielbiany" na wielu spotkaniach z ludźmi jak i w samotności ze sobą... Zamknięty krąg, jaki wytwarza się wokół osoby pijącej, przeraża swoją dosadnością i samotnością oraz... bezradnością, jak i pogodzeniem się z losem. Picie kobiet i picie mężczyzn to dwa różne sposoby sponiewierania się na tym świecie. Kobieta pije inaczej, bardziej z bezsilności, z nieradzeniem sobie z losem, z bycia w depresji... Facet pije, bo: ... (tutaj wstaw sobie dowolny powód - zawsze trafisz w punkt)
Nie ma takiego czegoś jak równouprawnienie w piciu, w grzaniu gorzały, w chlaniu wina, w cedzeniu cydrów i sączeniu piwska... Taki stan trwa, i trwa... Jeżeli poniewiera silną osobowość, to nastąpi ten moment przesytu (sic!) upodlenia i taka osoba pójdzie drogą ku trzeźwości. Jeżeli, osoba jest słaba psychicznie to... przeważnie umiera przedwcześnie i pies z kulawą nogą nawet się nie zainteresuje. Fajnie jest mieć cel w życiu... Na trzeźwo pomaga w dojściu do ładu. Daje radość oraz pozwala brnąć przez ten plastikowy świat... Moja walka trwała długo. Byłem sam, sam zmagałem się z dnem. Sam też wyciągnąłem się z tego dna... Nie miałem już wtedy nikogo... Nie wstydzę się tego. Uważam, że warto było. Pewnych grzechów nie wybaczę sobie, mogę tylko Boga prosić o przebaczenie... Pomagam, wbrew wszystkiemu, ludziom z problemami uzależnień. Uważam, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Warto pierwszemu wyciągać dłoń pomocy. A co jeżeli ten ktoś odrzuci pomoc? Kiedyś wróci, jak zdąży przed śmiercią, i poprosi o pokazanie sensu życia. Tyczy się to też sensu życia w rodzinie
niedziela, 5 sierpnia 2018
Szerszy kontekst - czyli słów kilka o Antygrawitacji
#SzerszyKontekst
Obserwuję od kilku lat, jak zostają, bez żadnego sprawdzania, dyskredytowane wszystkie teorie na temat #Antygrawitacja w #internetach. W sumie, nikt ze świata ludzi świadomych, na poważnie nie bierze pod uwagę "poważnego udowadniania, że nic nie było czynione" bo te wszystkie próby udowodnienia ch.. wie komu, są wyrwane z szerszego kontekstu
:)Niedziela, to nie czas na bezsensowne dyskusje, jednak można co nie co spróbować dopisać w temacie pomocy wielu naszych rodaków w zaciemnianiu nazwijmy to po imieniu - zbrodni Niemieckich i ich przestępczej działalności na terenie Polski tutaj i przed 1945 rokiem.
Zasadniczą kwestią, która powinna dawać Wam wszystkim do myślenia, jest jak jakiś nazwijmy - ktosiek pisarz, pisarka używa słowo naziści... Powiało zgrozą? Nie, to eufemizm od słowa NIemcy
:) My używamy zgodnie z prawdą, gdy myślimy o największych złodziejach w Europie którzy złupili podbite podczas II w. św tereny; o największych przestępcach itp. słowa - Niemcy... Gdy ktosiek lub ktośka używa słowo - Naziści, to już nie czytamy dalej, bo wiadomo co to za #propaganda.
O Niemieckim projekcie antygrawitacji, nie sposób mówić bez użycia szerszego kontekstu i omówienia mitologii germańskiej, oraz kontekstu w jaki sposób w ciągu kilku tygodni przed kapitulacją, giną w dziwnych okolicznościach, ludzie związani naukowo z tym projektem i nie tylko z resztą, dotyczącym Wunderwaffe.
Wiecie, że istnieją też #TrolleNiemieckie?
:) O #RuskichTrolach słyszeli wszyscy, ale o niemieckich... większość zajmujących się działalnością patriotyczną. Co najgorsze, to nasi obywatele mieszkający w Polsce, potrafią sprzedać swój kraj za garść Euro lub za poklepanie po plecach przez... wiadomo kogo.
O Wunderwaffe ostatnim czasy nie pisze się w mass mediach albo wcale albo dobrze. Przedstawia się jednoznacznie ludzi zajmujących się tym, jako oszołomów czy teoretyków spiskowców etc. No ale tak działa internet. Czyli nie działa wcale
:) Szereg wydarzeń, które są czynione w kierunku ludzi zajmujących się tego typu tematyką, to nic innego jak podręcznikowa prowokacja służb wymierzona w człowieka który za dużo wie. Są ferowane do niewygodnych osób oskarżenia o seksualne nadużycia, celowo powstają groźby karalne, dana osoba zostaje zasypywana pogróżkami (co i mnie się często dostaje) dany człowiek jest oskarżany publicznie o rzeczy wrażliwe społecznie. Robienie z kogoś osoby chorej psychicznie czy alkoholika to też jedna z "metod". Przykłady? Bez nazwisk
:) Poszukajcie, albo przychodźcie na nasze spotkania z cyklu S.S.N.H. to wszystkiego się dowiecie.
Jest takie bardzo fajne stwierdzenie, że my sami nigdy nie wyjaśnimy tego co nam poczyniono podczas ostatniej wojny, bo nam ciągle zakładają szlaban poprawności politycznej... A politycy tak na prawdę, mają w serdecznym poszanowaniu dobro obywatela ziemi, tej ziemi...
Co cieszy?
:) Powstało bardzo dużo ciekawych grup, które na swoich spotkaniach nie boją się mówić jak jest. Jest też ścisłe gro ludzi "wtajemniczonych" którzy raz do roku spotykają się i omawiają jak przeciwstawiać się naporowi zakłamania i poprawności wszelakiej. Istnieje #drugiobieg i wszyscy ci, którzy teraz mówią, piszą, wysławiają się przed obiektywami kamer, a działają niezależnie głównie od #mamony i #poprawności są cały czas dla Was - dla #miejszości myślących w tym oceanie bezmyślności..
W Lubiążu temat dotyczący prac nad wunderwaffe cały czas jest rozwojowy. Jednak, nie sposób przemilczeć tego zastoju w eksploracji i badaniach obiektów, spowodowanego prawem jak i złą wolą wielu decydentów, odpowiedzialnych za pewne miejsca. Gdybym wierzył w teorie spiskowe, pomyślałbym, że celowo jest tak restrykcyjnie zaostrzone prawo w Polsce odnośnie poszukiwań itp.
:) Pamiętajcie, że nie ma teorii spiskowych (to termin ukuty przez służby, po zabójstwie Prezydenta USA J.F.K. Kennediego ) a są tylko sprawy nie wyjaśnione do końca.
A co z antygrawitacją? Jak na razie, będziemy świadkami walki mass mediów i wszelakiej maści "oświeconych" pisarzy vide redaktorów, z ludźmi którzy poszli o jeden krok za daleko.
Bo antygrawitacja jest tematem, który się "wyśmiewa" który się "dyskredytuje" oraz celowo "zaciemnia".. Ale nie dla nas!!
:)
Obserwuję od kilku lat, jak zostają, bez żadnego sprawdzania, dyskredytowane wszystkie teorie na temat #Antygrawitacja w #internetach. W sumie, nikt ze świata ludzi świadomych, na poważnie nie bierze pod uwagę "poważnego udowadniania, że nic nie było czynione" bo te wszystkie próby udowodnienia ch.. wie komu, są wyrwane z szerszego kontekstu
Zasadniczą kwestią, która powinna dawać Wam wszystkim do myślenia, jest jak jakiś nazwijmy - ktosiek pisarz, pisarka używa słowo naziści... Powiało zgrozą? Nie, to eufemizm od słowa NIemcy
O Niemieckim projekcie antygrawitacji, nie sposób mówić bez użycia szerszego kontekstu i omówienia mitologii germańskiej, oraz kontekstu w jaki sposób w ciągu kilku tygodni przed kapitulacją, giną w dziwnych okolicznościach, ludzie związani naukowo z tym projektem i nie tylko z resztą, dotyczącym Wunderwaffe.
Wiecie, że istnieją też #TrolleNiemieckie?
O Wunderwaffe ostatnim czasy nie pisze się w mass mediach albo wcale albo dobrze. Przedstawia się jednoznacznie ludzi zajmujących się tym, jako oszołomów czy teoretyków spiskowców etc. No ale tak działa internet. Czyli nie działa wcale
Jest takie bardzo fajne stwierdzenie, że my sami nigdy nie wyjaśnimy tego co nam poczyniono podczas ostatniej wojny, bo nam ciągle zakładają szlaban poprawności politycznej... A politycy tak na prawdę, mają w serdecznym poszanowaniu dobro obywatela ziemi, tej ziemi...
Co cieszy?
W Lubiążu temat dotyczący prac nad wunderwaffe cały czas jest rozwojowy. Jednak, nie sposób przemilczeć tego zastoju w eksploracji i badaniach obiektów, spowodowanego prawem jak i złą wolą wielu decydentów, odpowiedzialnych za pewne miejsca. Gdybym wierzył w teorie spiskowe, pomyślałbym, że celowo jest tak restrykcyjnie zaostrzone prawo w Polsce odnośnie poszukiwań itp.
A co z antygrawitacją? Jak na razie, będziemy świadkami walki mass mediów i wszelakiej maści "oświeconych" pisarzy vide redaktorów, z ludźmi którzy poszli o jeden krok za daleko.
Bo antygrawitacja jest tematem, który się "wyśmiewa" który się "dyskredytuje" oraz celowo "zaciemnia".. Ale nie dla nas!!
środa, 20 czerwca 2018
Walka z biotechnologią czyli pokerowe - sprawdzamy.
Ostatnio sporo na temat dyżurnego tematu wakacyjnego czyli o masonerii. Jakoś tak, ciężko w internetach odszukać merytoryczną wiedzę na ten temat, bez zwracania się do badaczy tematu ad personam. Moje zdanie na ten temat znacie i jest wyraźne - całkowity zakaz na terenie Europy dla organizacji które mają jakiekolwiek tajne zapisy w statutach, regulaminach, czy różnego typu kodeksach. I tyle.
Jednak dzisiaj nie o tym.
Firma Google czyli wiodąca przeglądarka internetowa oraz konglomerat usług IT. Czy wiecie, że w skład tej firmy wchodzą takie twory, jak Alphabet Inc. zajmujący się badaniami naukowymi w szerokim zakresie biologi, jak i firma Nest Labs. zajmująca się inteligentnym oprogramowaniem, jak i też firma która podlega Google zajmując się biotechnologią i nazywa się Calico?... Ostatnio, obserwuję wzmożony ruch na tym rynku w zakresie inwestycji w wszelkie projekty które związane są z zaprzęgnięciem biologi do technologi czyli nic dobrego z tego raczej nie wyniknie. Jeżeli szukamy jakichkolwiek informacji w ogólnodostępnym internecie, musimy zderzyć się ze ścianą milczenia, wymownego milczenia. Na wielu branżowych portalach, zajmujących się ogólnie IT też jakoś cicho. Kto o tym mówi? Większość niezależnych? Tez jakoś nie za dużo ich? I tutaj zbliżamy się do tej słynnej ostatnio "cenzury" lub jak przedstawia to google - "pozycjonowania" czyli cięcia zasięgów dla prawicowych i wolnościowych treści, tej promocji na siłę, pseudo wartości liberalnych oraz hipokryzja wynikająca z narzuconych mechanizmów, odnośnie promocji np> dnia seksu, a z drugiej strony, usuwania treści religijnych.
Biotechnologią interesowali się Niemcy podczas ostatniej wojny i testowali to w okrutny sposób na więźniarkach, odcinając im ręce a w zamian przyszywając świńskie kończyny.. Wiem, że to drastyczne acz wiem, że nie mówię nad wyrost ponieważ badania nad łączeniem ciała ludzkiego z maszyną są prowadzone od początków dojścia do władzy Niemców ideologicznie powiązanych z organizacjami nazistowskimi.
Czy masoni rządzą światem? Nieudolnie...
Jednak coś w tym stwierdzeniu jest na rzeczy...
Firma Google, jak i Facebook, to nasze dobrowolne zniewolenie. Przez szereg zabiegów związanych z udostępnianiem naszych danych, te firmy zamykają nam okno na świat które tak ochoczo, kilka dekad temu, ci sami ludzie reklamowali...
Czego oczekujemy? Uczciwości jak i transparentności we wszystkich działaniach firm związanych z przetwarzaniem naszych danych osobistych (osobowych tak samo) Czy to tak dużo? Dla tych firm, widocznie za dużo...
Konkluzja:
Będzie dobrze, jednak tylko wtedy gdy otwarcie będziemy mówić o nieprawidłowościach związanych z uczciwym podejściem do człowieka - użytkownika sytemu w jakim przyszło nam żyć.
Jednak dzisiaj nie o tym.
Firma Google czyli wiodąca przeglądarka internetowa oraz konglomerat usług IT. Czy wiecie, że w skład tej firmy wchodzą takie twory, jak Alphabet Inc. zajmujący się badaniami naukowymi w szerokim zakresie biologi, jak i firma Nest Labs. zajmująca się inteligentnym oprogramowaniem, jak i też firma która podlega Google zajmując się biotechnologią i nazywa się Calico?... Ostatnio, obserwuję wzmożony ruch na tym rynku w zakresie inwestycji w wszelkie projekty które związane są z zaprzęgnięciem biologi do technologi czyli nic dobrego z tego raczej nie wyniknie. Jeżeli szukamy jakichkolwiek informacji w ogólnodostępnym internecie, musimy zderzyć się ze ścianą milczenia, wymownego milczenia. Na wielu branżowych portalach, zajmujących się ogólnie IT też jakoś cicho. Kto o tym mówi? Większość niezależnych? Tez jakoś nie za dużo ich? I tutaj zbliżamy się do tej słynnej ostatnio "cenzury" lub jak przedstawia to google - "pozycjonowania" czyli cięcia zasięgów dla prawicowych i wolnościowych treści, tej promocji na siłę, pseudo wartości liberalnych oraz hipokryzja wynikająca z narzuconych mechanizmów, odnośnie promocji np> dnia seksu, a z drugiej strony, usuwania treści religijnych.
Biotechnologią interesowali się Niemcy podczas ostatniej wojny i testowali to w okrutny sposób na więźniarkach, odcinając im ręce a w zamian przyszywając świńskie kończyny.. Wiem, że to drastyczne acz wiem, że nie mówię nad wyrost ponieważ badania nad łączeniem ciała ludzkiego z maszyną są prowadzone od początków dojścia do władzy Niemców ideologicznie powiązanych z organizacjami nazistowskimi.
Czy masoni rządzą światem? Nieudolnie...
Jednak coś w tym stwierdzeniu jest na rzeczy...
Firma Google, jak i Facebook, to nasze dobrowolne zniewolenie. Przez szereg zabiegów związanych z udostępnianiem naszych danych, te firmy zamykają nam okno na świat które tak ochoczo, kilka dekad temu, ci sami ludzie reklamowali...
Czego oczekujemy? Uczciwości jak i transparentności we wszystkich działaniach firm związanych z przetwarzaniem naszych danych osobistych (osobowych tak samo) Czy to tak dużo? Dla tych firm, widocznie za dużo...
Konkluzja:
Będzie dobrze, jednak tylko wtedy gdy otwarcie będziemy mówić o nieprawidłowościach związanych z uczciwym podejściem do człowieka - użytkownika sytemu w jakim przyszło nam żyć.
czwartek, 31 maja 2018
Pomnik Poległych Żołnierzy Armii Radzieckiej w Lubiążu - Umarł...
Widok przed zburzeniem /źr. dolny-slask. org/
Stan obecny:
Miało być łatwo i przyjemnie, a jest jak zawsze... Smród, brud oraz niesmak, że mamy władze która stosuje metody polegające na zaciemnianiu historii.
Zacznijmy od początku. W ostatnich dniach, ludzie pisali do mnie, że "zrównano z ziemią pomnik poległych żołnierzy radzieckich w Lubiążu". Niedorzeczne prawda? Jednak nie w tej rzeczywistości.
Sprawdziliśmy to, potwierdziły się nasze najgorsze obawy. Pomnik poległ na polu zakłamywania historii świadomości przestrzeni publicznej, czynionej w imię poprawności wobec narodu wybranego - nazwijmy to barbarzyństwo po imieniu. Jednak zanim się rozpiszę, chciałbym Wam opowiedzieć naszą historię tego miejsca. W ubiegłym roku /2017/ weszliśmy w posiadanie fotokopii dokumentów dotyczących Lubiąża. Co ciekawe, były tam też dokumenty o poległych żołnierzach, oraz o wykonanych pracach ekshumacyjnych na terenie gminy Wołów, Ścinawa, Brzeg Dolny etc. Dostaliśmy również, podczas jednej z wielu rozmów telefonicznych, relację o poległych młodziutkich sanitariuszkach na zboczach Lubiąża przy Odrze. Miały zaledwie po 19 lat... ( dwa nazwiska podkreślone na żółto - zielono, to nasze dziewczyny) Z przyczyn życiowych, niezależnych ode mnie, przełożyłem realizację tego materiału na następny rok - temat wart bardzo dobrego opracowania ze strony merytorycznej jak i wizualnej. Aż do wczoraj...
Jestem Narodowcem. Bez dwóch zdań. Liczy się dla mnie Interes Narodowy Państwa Polskiego. Ubolewam, że politycy w imię partykularnych interesów swoich partii, likwidują pamięć o miejscach historycznych, które może i były kontrowersyjne, jednak bez refleksji usuwane z przestrzeni społecznej. Ustawa w szerokim rozumieniu dotycząca likwidacji wszystkiego co przypomina ustrój totalitarny, to upadek państwa jako zbioru społeczeństwa.Zwłaszcza, że komunizm był i nic tego nie zmieni. Ubolewam, że co bardziej prowincjonalni politycy, chcąc przypodobać się... komu? Niszczą tego typu pomniki posiadając na to środki finansowe, a ludziom, gdy zwracają się z zapytaniami i petycjami o poprawę życia publicznego polegającą na np. budowie placu zabaw dla dzieci w Lubiążu pokazują drzwi... Nie podoba mi się wiele. Politycy wycierają sobie swe gęby Żołnierzami Wyklętymi, miziając się z żydowskimi środowiskami które to na siłę chcą "udowadniania polskich win". Chcąc uchodzić za patriotów, czy Polski Patriota niszczyłby historię? Nawet, jeśli jest niewygodna w obecnym czasie?... Rozważcie to sobie sami... W całej Polsce, co gorliwsi politycy, bezmyślnie w imię jakiegoś wyżej ustalonego planu ( w Katowicach, jak co roku, w Święto Niepodległości?... ) niszczą bezpowrotnie pamięć o walczących i poległych na tej ziemi, żołnierzach Armii Radzieckiej oraz o Polakach którzy też wyzwalali ludność spod niemieckiej hekatomby. Wielu Narodowców, ma spory "problem" z prawicowymi politykami związanymi z PISem. Nie jestem za żadną opcją polityczną, znam wielu wspaniałych ludzi z PISu, z Ruchu Kukiza, którzy to, odpowiedzialnie podeszli do historycznych spraw. Tak wielkiej bezmyślności, jednak jeszcze nie widziałem. Kilkoro ludzi na pewno w te wybory samorządowe, może już zastanawiać się, bo nie potrzebni są nam ludzie którzy nic nie robią przez wiele lat, a w roku wyborów wydają pieniądze podatników, na nietrafione inwestycje, które to powinny być już dawno temu zrealizowane. Ci ludzie, zamiast zajmować się zacieraniem historii (która jest faktem, bo miała miejsce ), powinni być tymi na kogo głosowało społeczeństwo i temu społeczeństwu służyć. Odpowiedzialnym byłoby, zapytać się nas ludzi, o tym co myślimy na temat usuwania pomników. Czemu załatwiono to po cichu? Dlaczego nie odbyło się np. zebranie w tej sprawie, a tylko postawiono nas przed faktem dokonanym? Naszej zgody na usunięcie Lubiąskiego pomnika, który podkreślam to raz jeszcze - był postawiony nad mogiłą zbiorową w której byli pochowani ludzie - na pewno nie uzyskaliby. Będziemy to powtarzać cały czas - ten pomnik w żadnym stopniu nie sławił ustroju totalitarnego, a upamiętniał miejsce pochówku żołnierzy. Z resztą, czego się spodziewać po ludziach, którzy to lat temu kilkanaście, zrównali cmentarz ewangelicki z ziemią i wybudowali... boisko do gry w koszykówkę oraz park... w Lubiążu. Tacy są politycy. Tym tokiem myślenia, można tak samo zrównać z ziemią szkoły, przedszkola i wiele innych budynków które to pierwotnie czciły totalitarny ustrój... Nie daj Boże!
Pamiętajmy, że wojna rządzi się swoimi prawami. W każdej ze stron, miały miejsca gwałty, rabunki, morderstwa, bestialstwa i wiele innych okropności popełnianych przez różne narodowości, niezależnie od wojska w którym służyli. Nie zmienia się jednak prawda iż, to Niemcy napadli na Polskę we wrześniu 1939 roku - nikt tego nie zmieni, żadni naziści a Niemcy i zapamiętajcie sobie to raz na zawsze! Celowo nie piszę o gwałtach na Niemkach, bo wiadomym było jacy to "ludzie" szli w drugim rzucie, za prawdziwym frontem (nacje których słusznie się obawiamy) Owszem, dla mnie Interes Narodowy Polski jest najważniejszy. Do Rosji powinniśmy podchodzić z podniesioną głową bez kompleksów, uprzedzeń i co najważniejsze - szanując się nawzajem. Obserwuję od dawna "rusofobię". Widzę ile materiałów obrażających nas Polaków, fabrykują media w Rosji. Widzę, również, że są ludzie którzy nie godzą się na to - z każdej ze stron, co cieszy. Jednak, gdy politycy nami rządzący z jednej strony zasłaniają się Żołnierzami Wyklętymi a z drugiej, wspierają antypolską retorykę w Niemieckim Obozie Koncentracyjnym w Auschwitz, to zastanawiam się - komu oni, ci politycy służą?... Chociaż ostatnio, gdy zrobił się szum w niezależnych mediach, PIS powoli rakiem wycofuje się z wsparcia "pewnych" ludzi w związku z zakłamywaniem naszej Polskiej Historii.
Nie niszczmy pomników - one pokazują na prawdę, jak zawiła jest historia. Gdy zniszczymy taki dowód, to niszczymy i siebie, i swoją tożsamość bo to jest historia naszych przodków, która przykładem wielu krajów w UE, cały czas służy edukacji o minionych słusznie czasach.
Historia tych dwóch młodziutkich sanitariuszek, nastolatek / żołnierek, które straciły tragicznie życie w Lubiążu, została znowu podeptana... przez ludzi nie zasługujących na bycie reprezentantami naszej społeczności. Ten pomnik nie tylko był dla Rosjan, on pokazywał sobą co się na tych ziemiach działo, przez co mieszkająca i przyjezdna ludność przechodziła i z jakimi wyzwaniami się mierzyła. A na mocy bzdurnej ustawy wymazujemy kolejne dowody na to, że kark Polaka ciężko złamać i jako Naród jesteśmy w stanie przetrwać naprawdę wiele w imię swej Polskości.
My jako patrioci, jako Narodowcy i przede wszystkim Polacy, wychodzimy z inicjatywą społeczną do wszystkich ludzi dobrej woli, aby w niedalekiej przyszłości upamiętnić to miejsce po zlikwidowanym pomniku ku czci poległych żołnierzy (który nic nie miał wspólnego z totalitarnym ustrojem) stawiając tablicę upamiętniającą z nazwiskami poległych lub postawić kamień z wyrytymi inskrypcjami tych dziewczyn. Przyzwoitość i Duma Narodowa tak nakazuje. Możemy się nie lubić, nie szanować, ale po śmierci wszyscy jesteśmy równi wobec Boga. Być może wśród poległych byli Katolicy?... Jedno wiemy na pewno, byli to ludzie, ojcowie, synowie, bracia, mężowie, córki, matki, siostry, młodzi i starzy...
Na pewno tego tematu nie odpuścimy i będziemy starali się go monitorować. Skoro my mamy nie pamiętać to jak możemy żądać aby i o nas pamiętać miano? To może na terenach, które kiedyś należały do Polski a teraz są w "innych rękach" niech również niszczą dowody dawnych czasów?
Temat pozostawiam do dyskusji, którą mam nadzieję uda nam się podjąć. Piszcie jakie są wasze opinie i odczucia. Tyle lat ten pomnik był, przypominał, skłaniał do refleksji, zadawania pytań. Zdaniem moim i Aldony oraz wielu innych, Lubiąż stał się uboższy w historyczne artefakty, gdyż z biegiem lat młodzi ludzie nie będą mieli pojęcia, że taki pomnik był, że jest tam zbiorowa mogiła, że pamięć została zatarta...
środa, 23 maja 2018
SS Ahnenerbe w Lubiążu?... Na pewno TAK!
Działalność organizacji SS Ahnenerbe w Lubiążu, jest potwierdzona wieloma opisami świadków, jak i odnalezionymi po wojnie wieloma dokumentami. Lubiąż, jest na wskroś tajemniczym obiektem, który i mówię to z całą odpowiedzialnością za słowa - nieustannie podlega ochronie kontrwywiadowczej. Współczesne organizacje które wyewoluowały z takich struktur jak OdeSSa czy stowarzyszenia powstałe w Argentynie a mające za cel ochronę interesów niemieckich, cały czas prowadzą aktywne działania w takich miejscach jak Lubiąż oraz w wielu innych na Dolnym Śląsku. Zauważacie zapewne ostatnio, że wszystkie tzw. alternatywne teorie, na temat wielu miejsc, są wyciszane lub otwarcie wyśmiewane. Pan Igor Witkowski, może się mylę, jednak ze stanu swojej wiedzy, wiem, że "dziwnie" zamilkł w kwestii Lubiąża, Książa i eksperymentów czynionych z Wunderwaffe. Z całym szacunkiem oczywiście, bo bardzo lubię teksty Pana Igora Witkowskiego. Zastanawiam się tylko głośno, co zacz.
Lubiąż, to dziesiątki rozrzuconych szczegółów które trzeba logicznie poukładać w jedną całość. Im bardziej wnikamy w kwestię Lubiąską, tym bardziej wyłania się mroczna tajemnica nie ukrycia złota, a czegoś bardziej wartościowego... Ahnenerbe nie bez powodu, tak usilnie czyniło swe prace, aby nic po wojnie już nigdy nie ujrzało światła dziennego. Wkrótce nowy materiał filmowy, w którym postaram się zmierzyć z kilkoma odważnymi hipotezami jak i przedstawię to co widać. Tajemnica Lubiąża ma głębszy wymiar, niż nam się o tym wydaje. W dobie indoktrynacji medialnej, wielu ludzi "szokują" niektóre informacje. My rozumiemy, jednak mamy umysły otwarte a nie ograniczone propagandą czy celowym zaciemnianiem prawdy o wielu miejscach..
Gwoli wyjaśnienia:
Czym było SS Ahnenerbe:
" Była to naukowa czy może raczej pseudonaukowa organizacja oficjalnie zajmująca się badaniem i szerzeniem wiedzy o - jak mówiła sama nazwa - dziedzictwu przodków germańskich. Czytelnikom pism ilustrowanych Trzeciej Rzeszy instytucja ta była znana z wykopalisk archeologicznych, studiów genealogicznych, niektórym z wypraw do Tybetu oraz w inne, równie wtedy egzotyczne rejony świata. Ten zakres działalności był bowiem popularyzowany. W rzeczywistości zakres celów, jakie przed Ahnenerbe stawiano, byt bardzo szeroki. W ciągu dziesięciu lat funkcjonowania (od 1935 r.) organizacja ta ewoluowała, rozrastała się. Poprzez specjalną fundację wydawała czasopisma i książki, jednak podstawą była działalność naukowa - a w każdym razie za naukową uważana. W strukturze dotyczącej przełomu lat 1943/44 istniały trzy zasadnicze piony, o podobnym znaczeniu.
■ Pion odpowiedzialny za badania historii ludów germańskich (Germanischer Wissenschaftseinsatz), z podziałem na komórki zajmujące się poszczególnymi krajami.
■ Drugi pion nie miał określonej nazwy, jednak większość podlegających mu komórek badawczych miała w nazwie rdzeń „indogermańskie”. Zajmowały się one zarówno etnografią, historią wierzeń, sztuką, a nawet „muzyką indogermańsko - niemiecką” (!). Celem jego istnienia było głównie tworzenie publikacji popularyzujących ideę azjatyckich korzeni ludów germańskich i tym samym usprawiedliwiających dążenia polityczne, to znaczy planowaną kolonizację wschodu jako kolebki Germanów. Było to ponad dwadzieścia komórek badawczych, w większości liczących tylko po kilka - kilkanaście osób etatowego personelu.
■ Trzeci pion był być może najciekawszy, jako że nie był on tak łatwy do powiązania z aktualnymi celami politycznymi, W niektórych wypadkach chodziło o projekcję osobistych słabości Himmlera i ludzi z Towarzystwa Thule, z którego wywodziło swe korzenie wielu członków SS (stąd właśnie zainteresowanie Orientem), w innych widać było próby wpisania działalności Ahnenerbe w schemat badań „ważnych dla wojny”, stąd np, wydziały odpowiedzialne za biologię czy entomologię - ta ostatnia miała znaczenie z punktu widzenia ochrony żołnierzy w Afryce przed chorobami tropikalnymi oraz miała związek z bronią biologiczną (badania nad dżumą i malarią). Skoro już przy tym jesteśmy, to wydaje mi się, że warto wyliczyć wszystkie komórki badawcze z tego pionu mimo że niektóre nie rozpoczęły rzeczywistej działalności. Można tu bowiem znaleźć prawdziwe ciekawostki:
■ „Stanowisko badawcze ds. Azji Wewnętrznej i ekspedycji” z podległym mu Instytutem im. Svena Hedina. Chodziło tu oczywiście głównie o Tybet, który traktowano jako z jednej strony skarbnicę wiedzy, ale też jako polityczny klucz do uzyskania wpływów w środkowej Azji oraz poligon badawczy dla specjalistów od rasy. Komórka ta, największa i najbardziej prestiżowa, koordynowała jednak i ekspedycje w inne miejsca, np. wyprawę Edmunda Kissa do Boliwii, do Amazonii, czy na Bliski Wschód...
■ „Stanowisko badawcze ds. Orientu Przedniego” (dostownie), oczywiście powiązane z poprzednim.
■ „Stanowisko badawcze ds. północnoafrykańskiej wiedzy kulturowej*.
■ „Stanowisko badawcze ds. wiedzy stosowanej o naturze”. Badano tu różne rzeczy, w tym pradawną wiedzę o naturalnych metodach leczenia, ziołach, które następnie uprawiano w Dachau itp.
■ „Stanowisko badawcze ds. astronomii” dysponujące obserwatorium w miejscowości Grunwald. Himmler nie raz wysyłał tym ludziom kuriozalne pisma na temat lodowej teorii Wszechświata Hansa Hórbigera i inne, podobne.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. biologii”. Zajmowało się tak dziwnymi zagadnieniami jak mieszaniem ras (przy współpracy z Instytutem Nauk o Dziedziczeniu i Higieny Rasy we Frankfurcie nad Menem), „biologicznymi podstawami życia narodowego” (!?), ale też tzw. medycyną eksperymentalną - doświadczeniami na zwierzętach i na więźniach.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. entomologii”
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. hodowli koni”.
Lubiąż, to dziesiątki rozrzuconych szczegółów które trzeba logicznie poukładać w jedną całość. Im bardziej wnikamy w kwestię Lubiąską, tym bardziej wyłania się mroczna tajemnica nie ukrycia złota, a czegoś bardziej wartościowego... Ahnenerbe nie bez powodu, tak usilnie czyniło swe prace, aby nic po wojnie już nigdy nie ujrzało światła dziennego. Wkrótce nowy materiał filmowy, w którym postaram się zmierzyć z kilkoma odważnymi hipotezami jak i przedstawię to co widać. Tajemnica Lubiąża ma głębszy wymiar, niż nam się o tym wydaje. W dobie indoktrynacji medialnej, wielu ludzi "szokują" niektóre informacje. My rozumiemy, jednak mamy umysły otwarte a nie ograniczone propagandą czy celowym zaciemnianiem prawdy o wielu miejscach..
Gwoli wyjaśnienia:
Czym było SS Ahnenerbe:
" Była to naukowa czy może raczej pseudonaukowa organizacja oficjalnie zajmująca się badaniem i szerzeniem wiedzy o - jak mówiła sama nazwa - dziedzictwu przodków germańskich. Czytelnikom pism ilustrowanych Trzeciej Rzeszy instytucja ta była znana z wykopalisk archeologicznych, studiów genealogicznych, niektórym z wypraw do Tybetu oraz w inne, równie wtedy egzotyczne rejony świata. Ten zakres działalności był bowiem popularyzowany. W rzeczywistości zakres celów, jakie przed Ahnenerbe stawiano, byt bardzo szeroki. W ciągu dziesięciu lat funkcjonowania (od 1935 r.) organizacja ta ewoluowała, rozrastała się. Poprzez specjalną fundację wydawała czasopisma i książki, jednak podstawą była działalność naukowa - a w każdym razie za naukową uważana. W strukturze dotyczącej przełomu lat 1943/44 istniały trzy zasadnicze piony, o podobnym znaczeniu.
■ Pion odpowiedzialny za badania historii ludów germańskich (Germanischer Wissenschaftseinsatz), z podziałem na komórki zajmujące się poszczególnymi krajami.
■ Drugi pion nie miał określonej nazwy, jednak większość podlegających mu komórek badawczych miała w nazwie rdzeń „indogermańskie”. Zajmowały się one zarówno etnografią, historią wierzeń, sztuką, a nawet „muzyką indogermańsko - niemiecką” (!). Celem jego istnienia było głównie tworzenie publikacji popularyzujących ideę azjatyckich korzeni ludów germańskich i tym samym usprawiedliwiających dążenia polityczne, to znaczy planowaną kolonizację wschodu jako kolebki Germanów. Było to ponad dwadzieścia komórek badawczych, w większości liczących tylko po kilka - kilkanaście osób etatowego personelu.
■ Trzeci pion był być może najciekawszy, jako że nie był on tak łatwy do powiązania z aktualnymi celami politycznymi, W niektórych wypadkach chodziło o projekcję osobistych słabości Himmlera i ludzi z Towarzystwa Thule, z którego wywodziło swe korzenie wielu członków SS (stąd właśnie zainteresowanie Orientem), w innych widać było próby wpisania działalności Ahnenerbe w schemat badań „ważnych dla wojny”, stąd np, wydziały odpowiedzialne za biologię czy entomologię - ta ostatnia miała znaczenie z punktu widzenia ochrony żołnierzy w Afryce przed chorobami tropikalnymi oraz miała związek z bronią biologiczną (badania nad dżumą i malarią). Skoro już przy tym jesteśmy, to wydaje mi się, że warto wyliczyć wszystkie komórki badawcze z tego pionu mimo że niektóre nie rozpoczęły rzeczywistej działalności. Można tu bowiem znaleźć prawdziwe ciekawostki:
■ „Stanowisko badawcze ds. Azji Wewnętrznej i ekspedycji” z podległym mu Instytutem im. Svena Hedina. Chodziło tu oczywiście głównie o Tybet, który traktowano jako z jednej strony skarbnicę wiedzy, ale też jako polityczny klucz do uzyskania wpływów w środkowej Azji oraz poligon badawczy dla specjalistów od rasy. Komórka ta, największa i najbardziej prestiżowa, koordynowała jednak i ekspedycje w inne miejsca, np. wyprawę Edmunda Kissa do Boliwii, do Amazonii, czy na Bliski Wschód...
■ „Stanowisko badawcze ds. Orientu Przedniego” (dostownie), oczywiście powiązane z poprzednim.
■ „Stanowisko badawcze ds. północnoafrykańskiej wiedzy kulturowej*.
■ „Stanowisko badawcze ds. wiedzy stosowanej o naturze”. Badano tu różne rzeczy, w tym pradawną wiedzę o naturalnych metodach leczenia, ziołach, które następnie uprawiano w Dachau itp.
■ „Stanowisko badawcze ds. astronomii” dysponujące obserwatorium w miejscowości Grunwald. Himmler nie raz wysyłał tym ludziom kuriozalne pisma na temat lodowej teorii Wszechświata Hansa Hórbigera i inne, podobne.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. biologii”. Zajmowało się tak dziwnymi zagadnieniami jak mieszaniem ras (przy współpracy z Instytutem Nauk o Dziedziczeniu i Higieny Rasy we Frankfurcie nad Menem), „biologicznymi podstawami życia narodowego” (!?), ale też tzw. medycyną eksperymentalną - doświadczeniami na zwierzętach i na więźniach.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. entomologii”
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. hodowli koni”.
■ „Stanowisko badawcze ds. botaniki” z instytutem zajmującym się głównie preparowaniem ekstraktów z roślin, z początku leczniczych, później o znaczeniu handlowym (w Dachau uprawiano np. kminek, majeranek i bazylię!), w miarę pogarszania się sytuacji surowcowej także substancji zastępczych - olejów, kauczuku zastępczego z rośliny kok-sagis (?), uprawianej zresztą pod Warszawą itp.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. genetyki roślin". B „Stanowisko badawcze ds. geofizyki . Tzw. „stare" logo organizacji Ahnenerbe.
■ „Stanowisko badawcze ds. krasu i jaskiń”. Był to w istocie odpowiednik dużego wydziału, który zajmował się zaskakująco szerokim spektrum zagadnień. Od paleontologii i antropologii (w jaskiniach znajdowano przecież kości ludzi i zwierząt), poprzez opiniowanie miejsc do lokowania podziemnych składów czy małych zakładów produkcyjnych, poszukiwania tajemnego świata podziemnego, a skończywszy na sformowaniu w oparciu o kadry tego wydziału... batalionu do walki podziemnej. Stworzono go do walki w rozległych jaskiniach Jugosławii, w których mieli swe bazy powstańcy. Cały temat działalności tego wydziału jest niemal zapomniany, a nadawałby się do stworzenia scenariusza całkiem pasjonującego filmu!
■ „Stanowisko badawcze ds. prehistorii naturalnej - laboratorium analizy pyłków roślin”.
■ „Stanowisko badawcze ds. geologii stosowanej”.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. medycyny ludowej”. Himmler miał dosyć sceptyczne nastawienie do nauki akademickiej, stąd tak częste próby poszukiwania wiedzy, o której profesorowie zapomnieli... Tu nakładało się to na wykazywanie wartości dziedzictwa dawnych Germanów. Hitler zresztą otwarcie krytykował ten kierunek, bo jego zdaniem dowodził on jedynie, jak mizerne było to dziedzictwo.
■ „Stanowisko badawcze ds. weryfikacji tzw. wiedzy tajemnej”. Wydział ten podobno nie rozpoczął aktywnej działalności, chociaż mogła być ona realizowana w tajemnicy. SS miało przecież wiele placówek, w których można było dokooptować jakiś zespół nie rzucający się w oczy. Można oczekiwać, że dziwna nazwa dotyczyła przynajmniej częściowo badań alchemicznych, jako że w młodości był to przysłowiowy „konik” Himmlera.
■ Instytut ds. Badań Wojskowo-Naukowych (Institut fur Wehrwissenschaftli che Zweckforschung). Pod tą enigmatyczną nazwą kryły się różne wydziały badawcze zajmujące się, zwłaszcza pod koniec wojny, badaniami o znaczeniu dla wojny. Instytut ten był tak rozbudowany, że właściwie zaczął rywalizować z całym opisanym tu pionem badawczym Ahnenerbe i sam zaczął tworzyć instytuty, na ogół zajmujące się naukami ścisłymi, Zaczęło się to od grup matematyków i fizyków rekrutowanych spośród więźniów obozów koncentracyjnych (taka komórka była i w Książu), aby w końcu przejść w badania nad konkretnymi rodzajami broni, zwłaszcza nad bronią biologiczną. Na tym polu, nawet jeśli chodzi o samo SS, rola Ahnenerbe była jednak marginalna, jako że badaniami o charakterze wojskowym zajmował się głównie Urząd Zbrojeniowy Waffen-SS działający w ramach SS-Fiihrungshauptamt. Nawet jednak spojrzenie na strukturę organizacyjną nie jest całkiem miarodajne, bowiem można by na tej podstawie odnieść wrażenie, że organizacja Ahnenerbe była niezbyt groźna, będąc raczej wyrazem jakiegoś oszołomstwa czy nazbyt wybujałych ambicji Reichsfuhrera SS i z niczym poważnym zapewne nie miała do czynienia - np. z zabezpieczaniem kluczowych dzieł sztuki. Byłoby to jednak wrażenie błędne! "
...............................................
Do napisania tego tekstu, zwłaszcza w części poświęconej wyjaśnieniu struktury SS Ahnenerbe, korzystałem z książki Pana Igora Witkowskiego pt. " Cała prawda o Wunderwaffe"
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. genetyki roślin". B „Stanowisko badawcze ds. geofizyki . Tzw. „stare" logo organizacji Ahnenerbe.
■ „Stanowisko badawcze ds. krasu i jaskiń”. Był to w istocie odpowiednik dużego wydziału, który zajmował się zaskakująco szerokim spektrum zagadnień. Od paleontologii i antropologii (w jaskiniach znajdowano przecież kości ludzi i zwierząt), poprzez opiniowanie miejsc do lokowania podziemnych składów czy małych zakładów produkcyjnych, poszukiwania tajemnego świata podziemnego, a skończywszy na sformowaniu w oparciu o kadry tego wydziału... batalionu do walki podziemnej. Stworzono go do walki w rozległych jaskiniach Jugosławii, w których mieli swe bazy powstańcy. Cały temat działalności tego wydziału jest niemal zapomniany, a nadawałby się do stworzenia scenariusza całkiem pasjonującego filmu!
■ „Stanowisko badawcze ds. prehistorii naturalnej - laboratorium analizy pyłków roślin”.
■ „Stanowisko badawcze ds. geologii stosowanej”.
■ „Stanowisko naukowo- badawcze ds. medycyny ludowej”. Himmler miał dosyć sceptyczne nastawienie do nauki akademickiej, stąd tak częste próby poszukiwania wiedzy, o której profesorowie zapomnieli... Tu nakładało się to na wykazywanie wartości dziedzictwa dawnych Germanów. Hitler zresztą otwarcie krytykował ten kierunek, bo jego zdaniem dowodził on jedynie, jak mizerne było to dziedzictwo.
■ „Stanowisko badawcze ds. weryfikacji tzw. wiedzy tajemnej”. Wydział ten podobno nie rozpoczął aktywnej działalności, chociaż mogła być ona realizowana w tajemnicy. SS miało przecież wiele placówek, w których można było dokooptować jakiś zespół nie rzucający się w oczy. Można oczekiwać, że dziwna nazwa dotyczyła przynajmniej częściowo badań alchemicznych, jako że w młodości był to przysłowiowy „konik” Himmlera.
■ Instytut ds. Badań Wojskowo-Naukowych (Institut fur Wehrwissenschaftli che Zweckforschung). Pod tą enigmatyczną nazwą kryły się różne wydziały badawcze zajmujące się, zwłaszcza pod koniec wojny, badaniami o znaczeniu dla wojny. Instytut ten był tak rozbudowany, że właściwie zaczął rywalizować z całym opisanym tu pionem badawczym Ahnenerbe i sam zaczął tworzyć instytuty, na ogół zajmujące się naukami ścisłymi, Zaczęło się to od grup matematyków i fizyków rekrutowanych spośród więźniów obozów koncentracyjnych (taka komórka była i w Książu), aby w końcu przejść w badania nad konkretnymi rodzajami broni, zwłaszcza nad bronią biologiczną. Na tym polu, nawet jeśli chodzi o samo SS, rola Ahnenerbe była jednak marginalna, jako że badaniami o charakterze wojskowym zajmował się głównie Urząd Zbrojeniowy Waffen-SS działający w ramach SS-Fiihrungshauptamt. Nawet jednak spojrzenie na strukturę organizacyjną nie jest całkiem miarodajne, bowiem można by na tej podstawie odnieść wrażenie, że organizacja Ahnenerbe była niezbyt groźna, będąc raczej wyrazem jakiegoś oszołomstwa czy nazbyt wybujałych ambicji Reichsfuhrera SS i z niczym poważnym zapewne nie miała do czynienia - np. z zabezpieczaniem kluczowych dzieł sztuki. Byłoby to jednak wrażenie błędne! "
...............................................
Do napisania tego tekstu, zwłaszcza w części poświęconej wyjaśnieniu struktury SS Ahnenerbe, korzystałem z książki Pana Igora Witkowskiego pt. " Cała prawda o Wunderwaffe"
niedziela, 28 stycznia 2018
Wiosenne spotkania 2018
W tym roku nastawiamy się na częstsze spotkania w terenie. Uważam, że szlak starej nowej historii jest cały czas przemierzany w kierunku podążania za prawdą. Owszem, można się z nami nie zgadzać jednak my nie wierzymy ślepo w tzw. objawienia wszelakiej maści mass mediów i osób z nimi współpracujących. Chcemy aby ludzie którzy spotykają się z nami, mogli wyrobić sobie swoje zdanie. Zachęcamy do wychodzenia z domu, do niczym nie skrępowanego wyrażania swojego zdania oraz co ważne w obecnym maraźmie społecznym - spotkań w grupie ludzi która nie odrzuci, nie krytykuje i nie krzywdzi. W naszych wieloletnich poszukiwaniach oparliśmy się głównie na szukaniu informacji od ludzi / świadków wydarzeń, od dzieci i wnuków oraz polecamy na swojej wrażliwości, intuicji jak i umiejętność analitycznej interpretacji szczegółów. USA, GB, DE itp. Pozamykali swoje archiwa na kolejne pięćdziesiąt lat i obecnie powielane są niejako książki sprzed kilkudziesięciu lat, tylko w innej interpretacji. Dlatego widzimy zastój w odkryciach. Swoją drogą nie sposób nie wspomnieć o bandyckim prawie jakiego doświadczają poszukiwacze szeroko rozumianych skarbów. Ubolewam, że nie ma dialogu społecznego pomiędzy poszukiwaczami, archeologami i ustawodawcą w kwestii ucywilizowania wzajemnej współpracy. Mamy nadzieję, że nastąpi w końcu ta chwila gdy Polak będzie dla Polaka Polakiem.
W tym roku, skupimy się na ukazaniu powiązań Lubiąża z tajnymi projektami Trzeciej Rzeszy w kontekście Ludwikowic Kłodzkich jak i Kompleksu obiektów "Riese". W działalności społecznej, od końca ubiegłego roku staramy się przywrócić do w miarę dobrego stanu cmentarz w Lubiążu za szpitalem psychiatrycznym. Nasz postęp prac nie jest imponujący jednak udało się nam odsłonić część z nagrobkami, a to już nasz mały sukces. Chcę z tego miejsca zaapelować o Waszą pomoc, czy to osobistą czy nawet rozgłaszając informację dalej tak aby ludzie dowiedzieli się, że mogą pomóc. Wystarczy wyszukać na Facebooku mój profil - Waldek Lasik i napisać do mnie wiadomość, albo na adres e-mail: lasik.waldek@gmail.com Tak samo, jeśli chcecie się z nami podzielić informacjami, dokumentami, zdjęciami, grafikami lub przedmiotami związanymi z przeszłością Dolnego Śląska to odezwijcie się do nas - zapewniamy wszelką anonimowość. W tym roku na blogu, pojawią się kolejne wpisy w szerszym opracowaniu danych tematów - komentarze na naszej grupie na Facebooku " Szlakiem Starej Nowej Historii Waldek, Aldona Lasik. Nie będziemy skupiać się tylko na Lubiążu - pokażemy Wam naszymi oczami co myślimy o wielu miejscach. W prywatnych rozmowach bardzo często przewija się temat pośredni jakim jest terapeutyczne działanie naszej grupy :) My jesteśmy zawsze otwarci i staramy się każdą osobę zrozumieć a że wierzymy w nadrzędną wartość Boga jak i działania Złego, zajmujemy się też duszą i wydobywanie piękna z okowów złych dróg. Zapraszamy na nasze spotkania!
piątek, 5 stycznia 2018
Cenzorskie zapędy serwisów społecznościowych
YouTube cenzuruje, jako prywatna firma, podstawowe prawa jednostki jaką jest wolność i swoboda wypowiedzi! Bez dwóch zdań, to co się dzieje w kwestii zamykania " nieodpowiednich " kanałów na YT przypomina ciemne czasy faszyzmu w Europie. Ludzie którzy publikują na YT treści bardziej ambitniejsze od wstawiania filmików o tym jak ktoś z kogoś śmieje się, chcą korzystać z pełni swoich praw przysługujących w Polsce. Powyżej mój screen treści jaką mam prawie pod każdą swoją produkcją - " treści które publikuję są nieodpowiednie dla reklamodawców " - standardowa formułka jaką widzą wszyscy ci, którzy mówią jak jest. Pytanie, czy aby na pewno nie ma takich reklamodawców którzy chcą ogłosić i zareklamować swoją firmę / produkt etc. przy produkcjach jakie nie mówią tylko i wyłącznie w propagandowo bezmyślny sposób?... Kanał WRealu24.pl doświadczył czegoś, co nie powinno mieć miejsca w praworządnej Europie. To ewidentny przykład cenzury w wykonaniu faszystów z ue. Ostatnim czasy podejmowałem próby dyskusji z środowiskiem mocno lewicującym, tak aby po polsku - zrozumieć... Za każdym razem, słyszę to samo ( mimo, że za pisem nie byłem i nie jestem ) jakobym ścier...wo pisow...kie oraz " wspieram łamanie konstytucji". Stara śpiewka, kilka zdań, epitet za epitetem i ... beton odporny na argumenty. Na każdym naszym spotkaniu z cyklu SSNH poruszamy ten temat, tak aby ludzie mogli wypowiedzieć się w grupie i co ciekawe, jest coraz więcej normalności w kontaktach Polaka z Polakiem! Nie ma tej szczujni jaką wprowadzają lewicujące media a którą widzimy w tv której już nikt nie chce oglądać ( za kilka lat tv w tej formie co jest, nie przetrwa - moja opinia )
Wracając do YT. Od jakiegoś roku, widzę mocną manipulację komentarzami, ba nawet ilością polubień danego materiału. Moja zasada, to im więcej hejtu i unlików pod materiałem, tym bardziej odważnie mówi o tym jak jest
Otwórzcie szeroko oczy!
Uważam, że dla każdego twórcy jaki publikuje treści multimedialne w serwisie YT, należą się pieniądze z reklam pod swoimi produkcjami. My na swoim kanale mamy takowe włączone, ale YT nam prawie wszystko wyłączył. Swoja drogą, zrezygnowaliśmy z Patronite bo raz, że to co robimy jest dobrowolną formą spędzania w twórczy i konstruktywny sposób swojego cennego czasu, a dwa gdy dobrowolnie ktoś chce nas wesprzeć to prosimy tylko o informacje dotyczące interesujących nas miejsc, czy też stare foto, książki, doku etc. Wszystko finansujemy ze swojej pracy zawodowej. Jednak nie mówimy nie, i jeśli będziemy potrzebowali Waszego wsparcia, gdy kanał się na tyle rozwinie, aby móc tworzyć następne produkcje, to wtedy będzie wszystko zrobione zgodne z literą prawa oraz z uczciwością społeczną. Dziękujemy, że jesteście z nami!
wtorek, 2 stycznia 2018
Kolejny Sukces - Zlokalizowaliśmy miejsce w którym stał Hotel Adler!
Wraz z Aldoną udało się nam zlokalizować gdzie przed wojną stał Hotel Schwarzer Adler w Lubiążu. Słynne miejsce narad SS oraz to w nim nocowali najwyżsi oficerowie niemieccy. Podczas działań wojennych został wysadzony - świadkowie opowiadają, że w tym miejscu budynek sporych rozmiarów był doszczętnie zniszczony. Po wojnie, długie lata, plac był pusty, a w latach 70 wybudowano na tym miejscu słynną restaurację " Odrzanka ". W chwili obecnej mieści się na tym miejscu dyskont Dino. Na trop zaprowadziła nas jedna z pocztówek którą dostaliśmy, zwłaszcza treść zapisu ( zdjęcie małego fragmentu opublikowane jest poniżej ) porównaliśmy w Google Street View i zestawienie publikujemy poniżej. Po lewej widok ze Street View a po prawej w logicznym ciągu - Hotel! To bardzo istotna informacja dla nas i mały krok do przodu w układance zwanej Leubus.
Z przyczyn niezależnych ode mnie - brak zgody na pełną publikację, oraz na nasz szacunek do osób współpracujących z nami, publikuję tylko mały fragment treści z pocztówki dzięki której znamy w przybliżeniu lokalizację kilku obiektów które są ważne z historycznego punktu widzenia. .
Dziękujemy wszystkim życzliwym osobom, które aktywnie pomagają nam w rozwikłaniu wielu tajemnic!
wtorek, 3 października 2017
Witamy po przerwie
Witajcie po przerwie. Czasami jest tak, że mniejsza aktywność w internecie, nie oznacza, że nic nie robimy. Jesteśmy z Wami w bezpośrednich rozmowach. Spotykamy się z Wami na wyjazdach z cyklu Szlakiem Starej Nowej Historii - Waldek, Aldona Lasik ( na które serdecznie zapraszamy ) Najważniejszym powodem naszej mniejszej aktywności, jest nasza córka Anastazja - robimy dla niej wszystko, aby rosła zdrowo, szczęśliwie w poczuciu naszej ogromnej miłości jak i poświęcenia. Niczego nie zaniedbamy - prosimy o wyrozumiałość jak i wasze nieustanne wsparcie. Dziękujemy, że jesteście z nami!
Na zdjęciu powyżej kultowa butelka Coca Coli Schutzmarke z 1937 roku. Znalezisko strychowe z Lubiąża. Dzięki uprzejmości życzliwych osób jest w naszych rękach - bardzo dziękujemy. Na dnie butelki napis Ruhrglas 37 oraz inskrypcje kodowe fabryki. Zatem w Lubiążu potwierdziliśmy istnienie jeszcze jednego miejsca które jest dla nas arcyciekawe. Dla nas te " niepozorne " znaleziska / podarunki od ludzi, są bardzo istotne w rozwikłaniu kilku hipotez. Ostatnim czasy nastąpiło kilka wydarzeń, które odcisnęły zupełnie inny wgląd na pewne sprawy związane z tajemniczym Lubiążem. Dzięki Wam - życzliwym osobom, odnajdujemy artefakty w terenie o których nawet w najśmielszych snach nie przewidzieliśmy, że tam będą. Potwierdzamy też, miejsca pobytu naukowców niemieckich w Lubiążu na prywatnych kwaterach - zeznania świadków vide pozostałości dokumentów i wyposażenia osobistego. Jedno nas zaszokowało - poziom dezinformacji w mediach na temat Lubiąża jest porażający. Jedno co cieszy, na naszych nieoficjalnych spotkaniach eksploratorów we Wrocławiu, nikt słownie N I K T nie wierzy w tą " prawdę " jaką usiłuje się wmawiać ludziom. Owszem politykujemy też sporo, jednak mamy przestrzeń do dyskusji i możemy swobodnie wymieniać się naszą wiedzą z ludźmi zaufanymi. Wiem, że sporo ludzi liczy na nowe rewelacje - one będą i będzie ciekawie, jednak postarajcie się nas zrozumieć. Jak wiecie, przyszło nam żyć w bardzo niespokojnych czasach. Układy, nepotyzm oraz wszechobecna korupcja nie sprzyjają do transparentnego dialogu, jednak co cieszy, zaczyna się coś dziać w dobrym kierunku ale potrzeba jeszcze sporo czasu żeby było dobrze. Obserwujcie nas, wspierajcie, dzielcie się swoimi wiadomościami, wspomnieniami, dokumentami, zdjęciami. Jeśli macie coś dla was szczególnie wartościowe a możecie się tym podzielić z nami - zróbcie zdjęcie i prześlijcie nam na emaila: lasik.waldek@gmail.com Stwórzmy razem odpowiedzialną społecznie naszą historię! Poniżej film z Brzegu Dolnego, a konkretnie spod mostu kolejowego - wkrótce szerzej opiszemy to miejsce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















