czwartek, 17 kwietnia 2014

Czasami wszystko ciągle się powtarza.


Mój tekst z 2012r. Jednak ciągle aktualny. Mam wrażenie, że takich osobników, jakim jest Pan Jarząbek z tekstu, ciągle spotykamy na drodze swego życia... Oceńcie sami.
"
Polska 2012 roku, jak najbardziej obfituje w ciekawe wydarzenia, weźmy pierwszy z brzegu - sławetna prowokacja dziennikarska  „Gazetapolska Codziennie”  vide Prezes Gdańskiego Sądu. Nie osądzam czy była trafna, oraz czy zasadna, moje sympatie polityczne nie mają tu znaczenia, zresztą, co to jest polityka u nas w kraju? Skupmy się na mechaniźmie jaki G.P.C. udało się obnażyć. Wystarczy mieć tylko za sobą, nawet hipotetyczne, poparcie jakiejś ważnej osoby, agencji, urzędu. Można też powołać się na znajomości z wysoko postawionymi osobami, aby osiągnąć swój cel. Sam mechanizm jest prosty - ludzie wchodzą w układy od samego początku swej drogi zawodowej. Oto on. Nazwijmy jego Pan Jarząbek, ot nasz Jarząbek, ma rodzinę - żona, rozwrzeszczana dojrzewająca córka i pryszczaty syn. Mieszka w mieście powyżej 50 tysięcy mieszkańców. Pracuje na przysłowiowym urzędzie. Jego życie prywatne, jakie by nie było, oscyluje się między praca - dom; dom - praca. Dzieci posyła do społecznego liceum. Chodzą tam dzieciaki rodziców którzy uważają, że zresztą całkiem rozsądnie, publiczne kształcenie już od dawna przypomina walkę Rysia z kotem. Pan Jarząbek co sobotę organizuje grilla u siebie, obok domu wziętego na kredyt, nie tak dawno można było brać we frankach i skrzętnie wykorzystała to rodzina Jarząbków. Na grillu spotyka się z przyjaciółmi, może za mocno powiedziałem, ok z znajomymi będzie właściwiej. Wśród zapachów grillowanej karkóweczki popijanej zimnym piwkiem, toczą się rozmowy, pomijając te o pogodzie i szeroko rozumianym życiu, poruszane są też sprawy, jak i co komu załatwić, gdzie monitorować obieg dokumentów tak aby konkurencja znajomego Jarząbka nie wyprzedziła, jak pomóc w ustalaniu specyfikacji przetargu tak aby Jarząbek mógł w końcu wyjechać za zapracowane pieniądze do Egiptu - swoją drogą obciachowe miejsce gdy ma się kasę. Metoda wzajemności przynosi korzyści, spotkania towarzyskie, jak i nawet wywiadówki u dzieciaków, mają to do siebie, że zawsze między grupą znajomych twarzy/ludzi są omawiane, nawet niewinne z pozoru ale ciekawe z racji tematów – sprawy, które zawiązują biznesowe układy ludzi pokroju Jarząbka, nie są to spektakularne interesy życia ale systematycznie drążone dają spore profity. W Polsce jest przyzwolenie na takie działania, nie oszukujmy się, że to się zmieni, do tego potrzeba długiego okresu czasu jak i odpowiedzialności każdego za swe decyzje. Spotkań z znajomymi nikt nie zakazuje, nikt nawet nie myśli o tym, można tylko mniemać, że gdy państwo przestanie łupić obywateli to nastąpi zdroworozsądkowe podejście do nas wszystkich, bez Jarząbkowego i ludźmi jego pokroju kombinatorstwa, czego nam wszystkim życzę. Co z żoną Jarząbka? Jest pracownicą dydaktyczną w pewnej placówce i ma się dobrze."
Egipt - piękne miejsce, machina eskalacji przemocy dotarła i w Dolinę Królów...
Tekst ten dedykuję wszystkim, którzy mieli bądź będą mieć do czynienia, z ludźmi pokroju p. Jarząbka. Nie dziwcie się im, oni tacy już są i będą. Naszą wolą jest, aby takich ludzi, w cywilizowany sposób, nie utwierdzać w przekonaniu, że mogą bezkarnie sobie naigrywać się z nas oraz z innych ludzi.
 Kolejne teksty, już wkrótce. Zachęcam do odwiedzania mojego bloga.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz